Bajka o Psie, który odstawał od normy.

PRZEDMOWA

Jako, że pogoda sprzyja sielskim wyjazdom, i my, w pewien długi weekend wybraliśmy się w dzicz. Mieliśmy przyjemność spędzić z Chudymi cztery dni w towarzystwie bliskich znajomych. Niektórzy z nich mają psy, niektórzy mieli psy od zawsze, wszystkim psy są na swój sposób drogie i mają na ich temat jakieś tam wyrobione zdanie.
Jednym z wątków przewodnich wyjazdu był wątek pt. "Omatko, jakie te Wasze psy są dziwne.". Wątkiem pobocznym było "No tak, dzieci psychologów też są zazwyczaj najbardziej popaprane."

ROZDZIAŁ I

Był sobie pies. Właściwie dwa psy. Natura ukształtowała je tak, by nie nosiły na sobie żadnego zbędnego balastu a ich wielkie klatki piersiowe pomieściły wydajne płuca i serce. Ich dziwny(!) wygląd sprawiał, że Ich ludzie codziennie musieli odpowiadać na pytania "One muszą bardzo dużo biegać, prawda?". Jakież zdziwienie budziła odpowiedź, że wcale nie bardzo dużo tylko bardzo szybko w bardzo bezpiecznym miejscu.
Kolejne zdziwienie na postronnych twarzach budził fakt, że Ich ukochaną czynnością zaraz po jedzeniu i bieganiu jest... spanie. I to takie spanie 16 godzin na dobę.
Co więcej, owe Psy na zachęty do zabawy w aportowanie, podejmowane przez postronnych, mówiły "Ok, spoko, mogę kilka razy pobiec, skoro tak to lubisz.", bądź stwierdzały, że to głupie i odchodziły kopać dziurę lub leżeć na trawie i oglądać obłoki.
Jeden z psów, miał naturę filozofa - uwielbiał siadać na środku ogrodu (również w deszczu) i rozmyślać o prawidłach rządzących światem. Co więcej, gdy spotykał nowego człowieka, nie biegł do niego w podskokach prosząc o głaski, a stawał w pewnej odległości i analizował, czy w ogóle jest sens do człowieka podchodzić, a jeśli jest to w swoim czasie. Na ciumkanie i wyciąganie rąk w swoim kierunku, reagował pełnym politowania spojrzeniem i odwróceniem się na pięcie.
Oba Zwierza, podczas ludzkich posiadówek, wolały udać się w zaciszne miejsce i spać, niż czynnie uczestniczyć w spotkaniu zabiegając o uwagę i przynosząc zabawki.
Generalnie na co dzień w domu, można by pomyśleć, że Psów nie ma.

ROZDZIAŁ II

Wybór cytatów odnoszących się do owych Psów. Cytaty pochodzą od osób postronnych:

  • "Ej, on jest jakiś nienormalny."
  • "Dlaczego ten pies się tak patrzy w nicość?"
  • "Ty, ja wiem! On jest autystyczny!"
  • "Booosze, moja to już by skakała mi na wysokość twarzy, żeby tylko dostać ten patyk."
  • "Mój to potrafi za piłką z godzinę latać i nie ma dosyć."
  • "One są jakieś chore, że tyle śpią?"
  • "Myślisz, że jak krzyknę Allahu Akabar, to wysadzi się w powietrze? Bo wygląda na psychopatę. Pewnie ma pod futrem pas szahida."
  • "Ty na pewno specjalnie wybrałaś takie dziwaki, bo nikt ich nie chciał, a Ty postanowiłaś im pomóc. To miłe."
  • "A Ty przypadkiem nie pracujesz z psami? To czemu z nimi czegoś nie zrobisz?"
  • "Nie wstydzisz klientom takich psychicznych psów pokazywać? Oni w ogóle chcą potem z Tobą współpracować?"
  • "Ale jaja, one nie potrafią dawać łapy. W ogóle potrafią jakieś sztuczki? Jakieś zawijanie się w koc, czy coś?"
  • "Patrzcie, jak się na mnie gapi, jakiś czub!"
  • "Dzieci! Dzieci! O matko, dlaczego te psy warczą?! Naszemu dzieci mogą na grzbiecie jeździć i rękę do pyska wsadzać jak śpi i nic by nie zrobił."

ROZDZIAŁ III

Pies normalny to taki, który aż piszczy z radości, kiedy się z kimś wita i daje buziaki i skacze i merda ogonem tak, że prawie mu pupa wypada z zawiasów. Taki pies, o każdej porze dnia i nocy jest gotowy do świetnej zabawy. Na widok rzucajki w ręce człowieka jest gotów wyjść z siebie, by tylko móc za nią pobiec i przynieść z powrotem. Zawsze. Co więcej, może to robić tak długo, jak tylko człowiek chce, nawet godzinę. Normalny pies, z dziką radością bawi się z każdym napotkanym psem i może robić to do upadłego. No, chyba, że jakiś mu nie podpasuje, to wtedy jest spina. Po takich harcach przychodzi do domu i pada. Cały szczęśliwy i nawet godzinę odeśpi. Potem jest znów jak nowy, gotów na kolejną porcję rozrywki. Kiedy taki normalny pies mieszka w domu z dziećmi, jest ich wspaniałym przyjacielem i kompanem. Uwielbia się z nimi bawić w ganianego, w chowanego i w "jeżdżenie na koniku". Lubi też, gdy dzieci bawią się w dentystę i grzebią mu w pysku. Jego ulubionym powitaniem jest, kiedy dziecko miętoli mu pysk i daje buziaka prosto w nochala. Dzieci uwielbiają wychodzić z nim same na spacer - czyż to nie wspaniała nauka odpowiedzialności i poczucia obowiązku? Ponadto, typowy pies zawsze towarzyszy swoim ludziom w imprezkach. Uwielbia być w centrum uwagi, chodzi od gościa do gościa i przynosi ulubione zabawki - chce się bawić. Taki jest towarzyski!

EPILOG

Tak. Przytoczony w poprzednim rozdziale obraz psa przedstawia stereotyp normalnego psa, który nosi w sobie przeogromna większość naszego społeczeństwa. Taki pies to według nich szczęśliwy pies, który jest przefantastycznym członkiem rodziny, wprowadza do niej życie i radość. Owszem, bywa męczący, gdy chce uwagi, kiedy my akurat jesteśmy zajęci. Ale tak to jest, nikt nie mówił, że będzie łatwo, wszak pies to ogromny obowiązek i trochę mąci w życiu. Ale w ogólnym rozrachunku, to szczekanie, piszczenie, wymuszanie różnych rzeczy i ciągnięcie na smyczy są niczym w porównaniu do słodyczy, którą przynosi.

Otóż nie, moi Mili. Ten stereotypowy pies, to adrenalinowy maniak przeżywający większość swojego życia na wysokim pobudzeniu i w chronicznym stresie. Taki pies przestał komunikować swoim ludziom, że coś jest nie tak, bo zobaczył, że wysyłanie sygnałów świadczących o dyskomforcie i tak nic nie daje. W życiu tego psa, zaburzona jest równowaga pomiędzy pobudzeniem a wyciszeniem, co będzie dla niego opłakane w skutkach kiedy przyjdzie starość. A ta pojawi się zdecydowanie zbyt wcześnie. Ten pies niebezpiecznie zbliża się do granicy, za którą czają się zaburzenia behawioralne, choroby somatyczne, ciężkie pogryzienia małych ludzi, z którymi mieszka i inne strachy, które wylazły z Puszki Pandory. Bo każda miarka kiedyś się przebierze, a sprzątanie bałaganu będzie bardzo czasochłonne i trudne. Bardzo bardzo trudne. Dlatego warto już teraz wybrać się na poszukiwanie mitycznego złotego środka.

Zatem, kiedy kolejny raz zobaczycie psa, który nie ma obsesji na punkcie rzucajek, nie pęka z radości na widok nowego człowieka, nie poszczekuje, gdy nie poświęcasz mu całej uwagi, a zamiast tego dużo śpi, oddaje się pasji wąchania, przychodzi po pieszczoty, kiedy ma na nie ochotę daje znać, że czegoś nie chce, i będzie Was korciło, by przypiąć mu łatkę "nienormalnego", przypomnijcie sobie "Bajkę o Psie, który ostawał od normy". A zwłaszcza jej zakończenie.

Mag

*zdjęcia użyte w poście są własnością Haliny Uzdowskiej i Moniki Kiepiel