Podróż do Jądra Ciemności

Stało się. Do życia zaczęły budzić się Quentinowe jajka. Jak to się zadziało?

Zanim testosteron zaczął powoli przesączać się z Kulistych Czeluści, Quentin był kochanym szczeniorkiem, mysiem pysiem, słodziakiem do granic możliwości. Mimo, że już posturą bliżej mu było do dorosłości niż dziecięctwa, serce i głowa były na swoim miejscu. Nie mogłam oprzeć się myśli "O matulu, jaki ten mój Pieseł grzeczny. Aż za grzeczny!" Jarek jako głos rozsądku w naszej rodzinie sprowadzał mnie na ziemię mówiąc "Spokojnie spokojnie, poczekaj aż odezwą się jajka, Dj też był takim pysiaczkiem."

FAZA PIERWSZA

Trzy tygodnie temu, Quentin pierwszy raz spotkał Freyę - 3 letnią Białą Owczarkę Szwajcarską. To było jak grom z jasnego nieba - miłość na zabój od pierwszego niuchnięcia. Zalotne zapraszanie do zabawy, machanie główką, wywijanie pupką, pacanie łapą, przyczołgiwanie się do leżącej Białogłowy, ochy achy czerwone serduszka. A wszystko to bez nuty seksualnych podtekstów - czysta, nieskalana, platoniczna miłość prosto z pompującego krew organu.

FAZA DRUGA

Od dwóch tygodni, zauważyliśmy, że co prawda Q dalej nie podnosi nogi, ale już nie siusia na spacerze "na raz", ale świadomie zachowuje mocz na potem, by jeszcze tu i ówdzie zostawić wiadomość. W sumie 3-4 kucnięcia na jeden spacer. Ponadto, zaczął dłużej wąchać siuśki, ewidentnie z własnej inicjatywy a nie naśladując Django. Takie wąchanie często kończy się lekkim ślinotokiem. Zaczęła zapalać mi się lampka - "Oho, wiedz, że coś się dzieje."

FAZA TRZECIA

Kolejne spotkanie z Freyą. Znów zalotom nie ma końca. Mina przygłupa, za oczami brak mózgu i już nie takie niewinne lizanie plecków i wąchanie zadka. Zaczął też troszkę "mendzić" w domu (chodzi i gada pod nosem bez większego ładu i składu) i z tego, co mówią sąsiedzi, lubi sobie pośpiewać, gdy nas nie ma, co wcześniej było Mu obce.

FAZA CZWARTA

Wczoraj na spacerze Quentiszko spotkał 8 letniego, bardzo pozytywnego, dziarskiego, niekastrowanego samca. Najpierw milusieńko, "taki jestem malutki i miły, wąchaj mnie ile masz ochotę", a potem zaczął wąchać siusiaka owego doroślaka. I jak się nie zaślinił, jak nie odjęło mu mózgu, jak nie zaczął wokół niego tańcować! Głuchota na wszelkie nawoływania, ślepota na moje odchodzenie, liczył się tylko nowy koleżka. Zgarnęłam Głupotę na smycz i w drodze powrotnej do domu, żeby już dłużej się nie oszukiwać, powiedziałam na głos "Jajka, witajcie!".

CO NAS TERAZ CZEKA?

Dużo głupoty. Dużo głuchoty i ślepoty. Wwąchiwanie się w siuśki, cipki i siusiaki. Koniec niewinnych szczenięcych zabaw, za to dużo zainteresowania zadkami. Dużo DUŻO emocji i prawie zerowa nad nimi kontrola. Nieracjonalne zachowania i ewaporacja zdobytych dotychczas umiejętności. I tak przez kilka miesięcy.

JAK NIC NIE POPSUĆ?

Mając już takie przygody za sobą z pierwszym Jegomościem, wiemy, że to co się dzieje to preludium do Armagedonu, czyli wieku nastoletniego. Ciało będzie już miało dorosłe rozmiary, a w głowie motyle i zielona łąka. Bardzo ważne jest, by uzbroić się po zęby w cierpliwość i nieco psu "odpuścić". Nie irytować się, nie wściekać, nie wymagać nie wiadomo jakiego posłuszeństwa, nie wrzucać w za trudne sytuacje. Za to jeździć w nowe, ciekawe miejsca (u nas z tym jest nieco problem z racji motywu z samochodem...), tropić, bo to przecudownie zajmuje rozszalały umysł, spotykać się regularnie ze znaną już od dziecka grupą psów, kontrolować zabawy i poziom pobudzenia. Wspierać, kochać i mocno tulić do matczynej piersi, gdy ilość wylewającej się uszami głupoty przeraża i wydaje się, że nie dacie rady już ani dnia dłużej. A przede wszystkim, aranżować spotkania z DOROSŁYMI, ZRÓWNOWAŻONYMI SAMCAMI, podczas których Quentin dowie się, kim będzie jak dorośnie. Dzięki temu, nie popsują się jego relacje z samcami, bo mądre psy pokażą Młodemu, jakie zasady rządzą męskim światem, gdzie w powietrzu wisi testosteron a wobec Niewiast należy być gentelmanem.
W związku z zaistniałą sytuacją, proszę Was o morze wsparcia i pozytywnej energii, żeby nasza Czwórka wyszła cało z tego Jądra Chaosu.

Mag :)