Podążaj za nosem!

Dlaczego tak bardzo bardzo kocham tropienie i uważam, że to jedna z najlepszych rozrywek, którą można zapewnić swojemu psu?

WĘCH

Węch jest podstawowym psim zmysłem. Tak, jak my w pierwszej kolejności oczami, tak psy nosem poznają świat. Węch jest pierwszym zmysłem, który rozwija się u szczeniąt. I to już w brzuchu mamy! Zaczyna działać kilka godzin po urodzeniu (podczas gdy wzrok i słuch dopiero w 2-3 tygodniu życia).
W porównaniu do objętości całego mózgu, obszar odpowiedzialny za węch jest u psów CZTERDZIEŚCI razy większy niż u ludzi. Psy są w stanie odróżnić od siebie dwa ziarenka piasku na plaży długości 100m i głębokości 1m! I takich przeczadowych faktów na temat psiego nosa można znaleźć całe mnóstwo. Jednym słowem - WIELKIE WOW!

WRODZONY TALENT

Często na konsultacjach, gdy opowiadam klientom o tropieniu pytają:

A skąd ten mój Fafik/Lucek/Misiek będzie wiedział jak tropić?.

Wtedy odpowiadam:

On to umie od urodzenia! :D

I tak jest faktycznie. Psy rodzą się ze wspaniałym nosem, niezależnie od tego, czy są yorkiem, owczarkiem belgijskim, ogarem, czy chartem. Niestety, często przez to, że żyją z ludźmi, którzy nie mają czasu ani cierpliwości na zatrzymywanie się i dawanie wąchać, psy same zapominają, że mają taki potężny skill. Są też psy, które przez nadmiar kontroli ze strony właścicieli, świetnie wąchają, ale boją się odejść na krok od właściciela, przejąć inicjatywę i podążyć za zapachem. Wystarczy kilka śladów i pojawia się błysk w okach - właścicielskich i psich :D

PROFITY

Ok, ale po co to całe zamieszanie z supernosem i tropieniem?

  • PRACA UMYSŁOWA vs PRACA FIZYCZNA: Regularnie trenując, psy momentalnie wyrabiają sobie kondycję, przez co z czasem potrzebują coraz więcej, więcej i więcej wysiłku, żeby się zmęczyć. Są "nie do zajechania". I cały plan WYBIEGANIA psa, żeby w domu był spokojny bierze w łeb. Tym, co dużo lepiej zaspokoi psa, jest praca umysłowa, czyli praca nosem. Po kilku śladach, pies wraca do domu szczęśliwy i z uśmiechem na pysku idzie spać. Jest spokojny, bo jest usatysfakcjonowany, a nie dlatego, że jest fizycznie wyczerpany i pada na pysk (dosłownie i w przenośni).

  • RUCH KONTROLOWANY: Szaleńcze bieganie czy to przy rowerze, czy z innymi psami, czy za piłką, oprócz robienia rzeźby i kondycji, wyzwala niesamowite ilości adrenaliny i kortyzolu (czyli hormonu stresu). Kiedy fundujemy psu takie rozrywki zbyt często, zaczyna żyć w chronicznym stresie. A życie w permanentnym stresie u psów ma takie same skutki, jak u ludzi, czyli niezbyt zdrowe. Ponadto, są psy, które z racji na swój wiek lub ograniczenia fizyczne, nie mogą swobodnie biegać. I tu z pomocą przychodzi tropienie. To spokojny ruch (pies zazwyczaj idzie na lince i tempo ruchu kontrolowane jest przez właściciela), który nie wyczerpuje ciała a zadowala duszę.

  • WIARA W SIEBIE: Bardzo bardzo często w swojej pracy spotykam psy, które kompletnie w siebie nie wierzą. To niesamowicie smutne, kiedy pies myśli, że wszystko co robi jest złe lub głupie, nie może o niczym samodzielnie decydować, nie może przejmować inicjatywy a za każde jej przejawy jest karany. Na dłuższą metę daje nam to chodzący smutek, który najchętniej leżałby w legowisku i wychodził tylko na siku. Tutaj również z pomocą przychodzi tropienie. Kiedy pies staje na śladzie i nagle okazuje się, że to on ma supernos i to on prowadzi swojego człowieka (który totalnie nic nie czuje i nic nie czai) i to on decyduje, w którym kierunku iść i to on ratuje pozoranta... mało jest momentów, w którym widzę większy uśmiech na psim pysku :) Co więcej, ta powoli budowana pewność siebie przenosi się na życie codzienne i społeczne kontakty psa.

  • WIARA W LUDZI: Uwielbiam opowiadać o mojej psiej podopiecznej, która ze względu na swoją ciężką przeszłość, bała się ludzi tak panicznie, że praktycznie nie odklejała się od podłoża, a każdego obcego w promieniu 100m z przerażeniem odszczekiwała. Jednym z elementów jej terapii było tropienie. Robiłyśmy tak, że na końcu śladu zostawiałam górę smaczków, a ja chowałam się kilka metrów dalej, żeby suczka nie musiała do mnie podchodzić. Do końca życia nie zapomnę momentu, kiedy na naszym czwartym tropieniowym spotkaniu, na ostatnim śladzie zjadła swoją nagrodę, po czym podeszła do mnie i polizała mnie po twarzy. To był dosłownie siedmiomilowy krok naszej terapii <3

  • WIARA W PSY: Tropienie wykorzystuję też do zapoznawania psów ze sobą. Zwłaszcza takich, które nie do końca dobrze radzą sobie z poznawaniem nowych psów. Wtedy ja z Django robimy ślad, zostawiając nagrodę kilkanaście metrów od miejsca naszej kryjówki, a potem jest zmiana i my tropimy tamtego psa. W ten sposób, psy poznają swoje zapachy (czyli bardzo dużo dowiadują się o sobie) bez konieczności widzenia się. Potem jest dużo dużo łatwiej poczynić kolejne kroki w terapii.

  • NIE TAKI TEN PIES GŁUPI: Notorycznie spotykam właścicieli, którzy mówią: "Mój pies jest głupi. On tylko szczeka/biega/gryzie/kopie/wącha i nic nie umie. Do niczego sensownego się nie nadaje." I znów - moment, w którym pies, bez żadnego problemu odnajduje pozoranta, maluje na twarzy właściciela taką dumę, chciałabym móc uchwycić na zdjęcie i stworzyć sobie taki Album Właścicielskiego Zachwytu. Nie rzadko jest to również moment przełomowy w naszej wspólnej pracy. Moment, w którym właściciel zaczyna doceniać swojego czworołapa i nagle ich wspólne życie zaczyna się układać.

I mogłabym tak jeszcze długo, długo i w nieskończoność, ale najlepiej sprawdźcie to na własnej skórze. Sami przekonacie się o wspaniałości tropienia.

Psy, Ludzie, NA ŚLAD!

Mag :)