Włóczykije

Dlaczego warto zabierać psa na wyjazdy?

Psy są z natury ciekawe świata. Kochają eksplorować otoczenie, skanować przestrzeń, wciągać nosem miliardy zapachowych molekuł. Ograniczając im możliwość poznawania nowych miejsc, skazujemy je na nudę i stagnację. A to szybka droga do problemów.

Mamy szczęście, a może to czysty przypadek, ale za każdym razem będąc na wypadzie z Django, trafialiśmy na super miejscówkę z lasem nieopodal, wspaniałymi, otwartymi właścicielami i mnóstwem przyjaznych zwierzaków. Wiele miejsc nie akceptuje zwierząt, ale jak już się trafi, to jest czadowo. Świetną atrakcją jest spanie w namiocie. Dj wprost uwielbia biwakowanie. A jak można się zakopać w śpiworek, albo poprzeciskać pod tropikiem, to już w ogóle jest odlot. Tu macie niesamowicie inspirującą do dzikich wypraw stronkę. A tu, Zosia ma dla Was kilka bardzo przydatnych porad na temat wyjazdu z psem pod namiot.

Psy mające problemy, często świetnie reagują na zmianę miejsca i okoliczności. Nagle okazuje się, że mój mały klient – maltańczyk, dla którego chodnik wzdłuż ulicy pod domem jest niczym ścieżka wśród przerażająco niebezpiecznej puszczy, nad morzem jest królem plaży. Nie straszni są mu obcy ludzie czy ogrom otaczającej go przestrzeni. Ba, nawet silny wiatr i głośne fale nie przeszkadzają mu w cieszeniu się życiem. Dlaczego tak się dzieje? Zmieniając kontekst sytuacji, w której u psa pojawia się problemowe zachowanie, może okazać się, że bodziec wywołujący lęk nie działa na psa tak mocno, jak w znanym mu wcześniej kontekście. Nagle, straszne rzeczy pod domem, w nowym miejscu okazują się nie być tak przerażające. Ponadto, odwiedzając nowe miejsce, musicie stanąć przed nowymi wyzwaniami – wejść do SKM-ki, czy restauracji, spotkać tłum ludzi lub zbiec na rympał z wysokiej góry. Takie wspólne doświadczenia bardzo dobrze wpływają na relację pies-człowiek. Okazuje się, że możecie na siebie liczyć w trudnych sytuacjach, Ty dajesz psu poczucie bezpieczeństwa, a on jest świetnym kompanem, który motywuje Cię, by iść pod górę, kiedy nie masz już siły. Jednak, największym plusem zabrania ze sobą Pieseła jest to, że nie będziecie musieli tak okropnie za nim tęsknić! Matulu, to jest na prawdę przykra sprawa…

Oczywiście, wyjazd z psem wiąże się z pewnymi problemami. Wybór środka transportu, czy miejsca noclegu jest zależny od możliwości zabrania ze sobą futrzaka. Ponadto, w wiele miejsc psy wciąż nie mogą wchodzić, zwłaszcza w Polsce. Czy to muzeum, Park Narodowy, czy knajpa. U nas destynacje wyjazdów są ograniczone tym bardziej, że jestem trochę przewrażliwiona i nigdy przenigdy nie wsadzę psa do samolotu. Wiem, że o warunki w kabinie, w której lecą zwierzęta, dba się bardziej niż o te, w kabinie dla ludzi, i że generalnie jest bezpiecznie i miło. Jednak, oszlałabym ze stresu wiedząc, że Django siedzi sam gdzieśtam w luku bagażowym i gdyby coś się działo, nie mogę mu pomóc. Dlatego, całą trójką możemy jechać tylko tam, gdzie można dotrzeć lądem, bądź drogą morską. Przy Chudełach trzeba również brać pod uwagę albo warunki pogodowe, albo ciepłe kurtki ;) Mimo tych kilku małych ograniczeń, przed którymi stajemy jadąc z psem na urlop, na prawdę warto! Żaden „święty spokój” od psa nie zastąpi wspólnych, pełnych radości, a czasem też adrenalinki, chwil.

Są jednak przypadki,kiedy mimo najszczerszych chęci, pies nie może pojechać z Wami. Co wtedy? Zaczynają się telefony do rodziny i znajomych. Ci jednak nie zawsze mogą pomóc. Musicie wykazać się pomysłowością w znajdowaniu wymówek, kiedy dobrze wiecie, że po tygodniu u Dziadków pies wróci o 3 tony grubszy, bo przecież taka skóra i kości i on tak patrzy. Warto już jakiś czas przed wyjazdem rozejrzeć się za fajnym hotelem, bądź czadowymi, niezawodnymi znajomymi. Dobrze jest pojechać z psem w miejsce kolonii kilka razy przed zostawieniem go w danym miejscu. Dobry czasowy opiekun zechce poznać Waszego psa, zapoznać go ze swoimi psami i innymi stworzeniami. Fajne miejsce to takie, w którym będzie tak bezstresowo i miło, że pies zdziwi się, że już wróciliście. Ja mam to szczęście, że u Agnieszki z Dobrego Psa, Django czuje się tak, jakby nigdy nie opuścił swojego domu. I w dodatku są tam jego psi przyjaciele – Klocek i Lunka! Zawsze wraca z lekkim grymasem niesmaku, że tak szybko wróciliśmy ;)

Tutaj macie czadowy, inspirujący do wspólnych podróży fanpage:

https://www.facebook.com/lokithewolfdog?fref=ts

I tutaj też:

https://www.facebook.com/Maddie-on-Things-322340027911072/timeline/

A tu, filmik jak hasamy po Bieszczadach:

http://bit.ly/hasaniepogorach

Serce raduje się od samego oglądania.

Zatem moi mili śmiało – bądźmy Włóczykijami!

Mag :)

P.S.
Chcecie być na bieżąco? Polubcie mój fanpage i stronę.