Pies – klaun

„Ohohoho, hahahaha, popatrz, ale ma kurtkę! I apaszkę! Huehuehue.”

Czy whippeta trzeba ubierać?

Odpowiedź na to jest moja ulubiona: to zależy :D Znam whippety, które biegają „nago” przy -20 stopniach Celsjusza. Są też takie, jak Django, które przy temperaturze ok 2-3 stopni na plusie, zawiązują komitet protestacyjny. Mam na to dwa wytłumaczenia:

1. jest to cecha osobnicza, jak u ludzi – niektórym jest wiecznie zimno, podczas, gdy inni przy -2 stopniach biegają w krótkim rękawku i zawsze śpią przy otwartym oknie.

2. ludzie wydelikacili swojego psa – skoro mi, człowiekowi jest zimno, to takiemu bezfutremu psu na pewno też, więc go ubiorę. Pies się przyzwyczaja i potem nie chce wyjść na dwór bez ubrania.

Jak to jest u nas? Myślę, że zdecydowanie opcja 2. + troszkę opcji 1., po Tatusiu. Jestem wiecznym zmarźlakiem, z permanentnie zimnymi stopami i dłońmi (niektórzy mówią, że to od kawy, inni, że przez słabe krążenie). Dlatego, widząc mojego whippa, bez sierści na brzuszku, klacie, wewnętrznych stronach ud i jajkach, nie umiem sobie wyobrazić, że mogłoby być mu ciepło. Dodatkowo, wkręciłam sobie, że jak będzie biegał bez kurtki w takie zimno, to na pewno przeziębi nerki. Dlatego, gdy pada, mocno wieje, lub temperatura spada do około zera, ubieram go, albo w lekką, przeciwdeszczową kurtkę, albo w zimową kurtałę na polarze. Ostatnio moja kumpela uświadomiła mi, że mam w zanadrzu jeszcze 4 inne ubrania, które razem z legowiskami stanowią prawie cały asortyment Bzika… Ale Ola robi takie śliczności, że nie sposób się powstrzymać :P

Co na to Dj? Kiedy podczas brzydkiej wychodzimy na dwór, a ja nie ubiorę mu kurtki, ostentacyjnie staje w ganku i odmawia zrobienia choćby jednego kroku w ten Armagedon. Jeśli jednak uda mi się go nakłonić do wyjścia, ze spuszczoną głową idzie w tempie żółwia i po pierwszym siku robi w tył zwrot, po czym rzuca się dzikim pędem do klatki. Czy lubi nosić ubranka? Zdaje się, że z dwojga złego – kurtka vs zimno, woli kurtkę. Ewidentnie ubranka łaskoczą go po pupie, ponieważ zawsze, ZAWSZE, pochodzi to napotkanych drzew, krzaków i nóg, by użyć je jako drapaków. Uwielbiam, gdy stoimy na przejściu dla pieszych, Django drapie się o czyjąś nogę, przezabawnie tuptając tylnymi nogami. Ten ktoś cały rozanielony mówi: „Ojej, jaki słodki, chyba mnie lubi!”, na co ja, z poważną miną, odpowiadam: „Nie. On po prostu drapie się po pupie…”. :)